Dziadunio za Tęczowym Mostem


Umar we wrześniu :(
Historia Dziadunio:
Losy Dziadunia pokręcone są jak on sam.
Miał kiedyś jakiś dom, ale znalazł się na ulicy.
Potem potrącił go samochód, uszkadzajac miednicę i kręgosłup.
Dziadunio wylizał się i z tego, dzięki pomocy starszego Pana,
który przygarnął go , włączając do stada 10 innych nieszczęśników.
I tak żyłby sobie Dziadunio szczęśliwie do końca swoich dni,
ale sielankę przerwała śmierć Pana. Wtedy uaktywnili się sąsiedzi,
zażarcie zwalczając pomysł że osierocone psy mogłyby nadal żyć
w tym miejscu( szczelnie ogrodzonym), karmione systematycznie
i doglądane przez dojeżdżającego codziennie brata zmarłego.
Wyrzucić, wywieżć, uśpić, ukarać...
Nawet gdy zabieraliśmy Dziadunia do samochodu, zmuszeni byliśmy
wysłuchać monologu sąsiadki:
"a po co to to zabierać?! Uśpić trzeba takiego psa, koślawy, stary i na jedno oko nie widzi!"
Mamy nadzieję że owa dama, niezbyt już młoda, zmieni poglądy kiedy sama już będzie stara i koślawa.
Dziadunio jest grzecznym, niezbyt cichym staruszkiem- bo stara się pilnować miejsca,
które stało się jego domem.
Pokornie znosi swój los i pewnie jak wszyscy marzy o własnym domu

FUNDACJI WZAJEMNIE POMOCNI
wzajemniepomocni.pl
Kontakt:
Małgorzata 0-602-185-497
Izabella 0-668-78-09-29


Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio

Dziadunio