Torri


Podczas porządków przed świątecznych do lasu oprócz śmieci wywiezione zostały dwie siostrzyczki Torri i Triksi...

Szczeniaczki z ciepłego domu zostały wywiezione do ciemnego lasu
i zostawione tam w kartonie ...na pewną śmierć (!!!) biorąc pod uwagę
temperaturę! - gdyby nie przypadek i opaczność która nad nimi czuwała już pewnie by nie żyły...

Ale od początku:

Otrzymaliśmy dziś telefon z prośbą o pomoc.
W jednej z podwarszawskich miejscowości w lesie pod drzewem siedzą dwa szczeniaczki...

Po dłuższej rozmowie okazało się iż w dniu wczorajszym Pana który przejeżdżał polną drogą zaniepokoił
karton wyrzucony pod lasem, pierwsza myśl to taka, że ludzie wywieźli śmieci, w końcu była noc, najlepszy moment na podrzucenie śmieci do lasu.

Ale coś Panu nie dawało spokoju i rano poszedł na spacer z psami właśnie
w to miejsce i jego oczom ukazał się ten sam karton ale z wygryzioną dziurą.

Domyślił się iż w kartonie zamiast śmieci były żywe psy które nocą uwolniły się i ...no właśnie, gdzieś poszły...
Pan nie wiele myśląc zaczął poszukiwania, z pomocą swoich dwóch suczek po kilkunastu minutach znalazł siostrzyczki przemarznięte pod drzewem.

Zadzwonił do nas z prośbą o pomoc.

Poprosiliśmy by spróbował złapać szczeniaczki i zabrał je do domu a my jedziemy je odebrać.

Siostrzyczki bardzo bały się do podejść do ludzi ale chętnie podchodziły do jednej z suczek - labradorki.

Niestety strach był tak wielki, że nie udało się ich złapać od razu, ale po namowach i kilkunastu plasterkach wędlinki udało się złapać szczeniaczki córce wspomnianego Pana.

Tym samym dzięki szybkiej reakcji Pana i nieocenionej pomocy jego córki gdy przyjechaliśmy szczeniaczki czekały już w ciepłym domu- bardzo dziękujemy :))))
Niestety szczeniaczki nie mogły zostać u Pana i tym samym trafiły do Fundacji.

Szczeniaczki są w dobrej kondycji co świadczy o tym iż ktoś o nie dbał... dbał do czasu aż zaczęły przeszkadzać.

Jedno jest pewne, to że były w dobrym stanie fizycznym pozwoliło im przetrwać noc w lesie przy temperaturze
-18 stopni... sami się dziwiliśmy, że żyją gdy dostaliśmy telefon.

Siostrzyczki są bardzo wystraszone ale gdy bierze się je na ręce wtulają się
w człowieka i chętnie przyjmują pieszczoty.




Torri

Torri

Torri

Torri

Torri

Torri

Torri

Torri

Torri

Torri

Torri

Torri